Zapomniana strona sukcesu (1 Piotr 5,5-7)

Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 

Charles R. Swindoll

Żyjemy szybko. Skwapliwie zabiegamy o uznanie. A w naszym społeczeństwie uznaniem darzy się tych, którzy odnieśli sukces (czytaj: sukces zawodowy). Zewsząd słychać nawoływania do włączenia się do gonitwy za powodzeniem. Wystarczy wziąć do ręki kolorowe pisma wpychane nam do rąk dosłownie wszędzie: na dworcu, w hotelu, kawiarni i galerii handlowej, u kosmetyczki, dentysty i fryzjera. Każdego roku oferuje się spragnionym adeptom sukcesu setki motywacyjnych seminariów oraz wydaje się tony książek i materiałów wideo poświęconych tematyce zdobywania majątku.

Co ciekawe, niewiele z nich odnosi się do tego, czego większość zainteresowanych w swoim parciu na sukces naprawdę szuka (niestety rzadko znajduje): zadowolenia i poczucia spełnienia. Wynika to z jednego z życiowych paradoksów, mianowicie: sukces czy osiągnięcie pewnego celu nie przynoszą trwałego zadowolenia - niemal od razu pojawia się niedosyt i potrzeba walki o "większy" sukces. Zawsze czegoś brakuje, zawsze można mieć więcej, zawsze wraca ten znajomy niepokój... Drogi, które mają prowadzić do sukcesu, są nie tylko wyboiste, ale i zwodnicze. Jak pisano w Executives' Digest: "problem polega na tym, że przepis na sukces jest identyczny z propozycją prowadzącą do załamania nerwowego."

Jak brzmi ten przepis?

Pracuj więcej! Idź naprzód bez względu na koszty! Niech ci nie przeszkodzi: rodzina, dzieci, własne przekonania, absolutnie nic! Nie przejmuj się brakiem zdrowia czy brakiem przyjaciół. Promuj siebie samego. Bądź agresywny, jeśli trzeba - bezwzględny. Nie przestawaj pchać się na szczyt. Bo przecież - "Bóg pomaga tym, którzy pomagają sami sobie". Jeśli marzy ci się sukces, musisz być ponadprzeciętnie przedsiębiorczy, przewidujący i przebiegły!

wędkarzCałymi latami karmiono nas takimi radami. A czego brakuje w tych wszystkich mirażach o fortunie, sławie, potędze i przyjemnościach? Brakuje miejsca na solidny odpoczynek, brakuje czasu dla siebie i bliskich, brakuje głębokiego poczucia spełnienia. Brakuje akcentu na duchowy wymiar naszej egzystencji.

Jak śpiewał piosenkarz country, Johnny Cash: Jeśli nie masz już ani chwili dla siebie, ani chwili, by pójść na ryby - to jest dopiero 'sukces'.

Chcę się z wami podzielić radą, która stoi w całkowitym kontraście do wszystkich tych cytowanych wyżej "mądrości". Nie łudzę się, że jest to coś, co znajdzie się kiedykolwiek na łamach Wall Street Journal, Forbes'a czy Fortune. Ale za to można to znaleźć na kartach Pisma Świętego.

 

Młodzi niech będą również poddani starszym.

Wszyscy zaś we wzajemnych stosunkach niech się przyodzieją w szatę pokory,

gdyż Bóg sprzeciwia się wyniosłym, a pokornych obdarza swoją łaską.

Tak więc ukórzcie się pod mocną ręką Boga, a Bóg wywyższy was za to w odpowiedniej chwili.

We wszystkich potrzebach waszych zaufajcie Jemu, gdyż On troszczy się o was.

[1 List św. Piotra 5,5-7, Biblia Warszawsko-Praska]

 

Myślę, że te wersety mówią o czymś, co możemy nazwać prawdziwym sukcesem. Piotr nie pisze o tym wprost, ale za to dotyka trzech ważnych aspektów życia, które - według mnie - mają bezpośredni wpływ na to, czy doświadczamy zadowolenia i spełnienia. Te trzy aspekty to: stosunek do ludzi, postawa wobec Bogareagowanie na okoliczności życia. Raz jeszcze podkreślę: nie jest to przesłanie w obecnych czasach popularne. Dlatego nazywam to "zapomnianą stroną sukcesu".

Pierwszy aspekt - nasz stosunek do innych ludzi:

Nie bądź indywidualistą. Uznawaj swoją zależność od innych.

Co to znaczy "być poddanym starszym" i "przyodziewać się (wobec siebie nawzajem) w szatę pokory"? Piotr, rzecz jasna, pisze w kontekście więzi we wspólnocie chrześcijan, ale ma to ogólne zastosowanie do wszystkich relacji międzyludzkich. Chodzi o to, aby uznawać swoją zależność od innych, a także szanować autorytet mądrych przełożonych i mentorów. Chcesz "osiągnąć sukces"? Ucz się od ludzi posiadających głęboką mądrość życiową i integralny charakter. Słuchaj ich rad. Pozwól, by mieli wgląd w twoje życie, daj im prawo do konstruktywnej krytyki twoich poczynań. Konfrontuj swoje pomysły z ich wieloletnim doświadczeniem. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ życie w pojedynkę, lekceważenie autorytetów, rezygnowanie ze współzależności łatwo prowadzi do zarozumiałości i pychy. A pycha to coś, co jednoznacznie dyskwalifikuje nas w oczach Boga. Bóg sprzeciwia się wyniosłym. (Piotr cytuje w tym miejscu zdanie z Księgi Przysłów 3,34, gdzie Salomon używa jeszcze dosadniejszego określenia: Bóg drwi z szyderców!)

Drugi aspekt - nasza postawa wobec Boga:

Bądź świadomy swojej całkowitej zależności od Boga.

Nie ma chyba nic ważniejszego w "dążeniu do sukcesu" niż postawa zależności od Tego, który ostatecznie kontroluje wszystkie okoliczności życia. W Starym Testamencie "Boża ręka" symbolizuje zarówno Bożą karę (Wyjścia 3,19; 6,1; Hiob 30,21; Psalm 32,4), jak i Boży ratunek (Powtórzonego Prawa 9,26; Ezechiel 20,34). W tym kontekście lepiej rozumiemy, co to znaczy "ukorzyć się pod mocną ręką Boga". Kiedy naprawdę szczerze zawierzamy nasze życie Bogu i prosimy Go, by pozwolił nam "osiągnąć sukces" według Jego miary, na Jego sposób i w Jego czasie, otwieramy się na to, by:

  1. Bóg nas karał, tzn. korygował nasze plany, używając do tego swoich wychowawczych sposobów;

  2. Bóg nas ratował, tzn. pomógł nam, kiedy nasze siły się wyczerpią (ale w takim tempie i w taki sposób, jaki On uzna za najlepszy).

Innymi słowy, rezygnujemy z prób kontrolowania wszystkich okoliczności, manipulowania ludźmi i promowania za wszelką cenę swojego dobrego wizerunku. Pozwalamy Bogu być Bogiem - Panem naszego życia. Chronimy się "pod Jego ręką".

Aspekt trzeci - reagowanie na okoliczności życia:

W trudnych sytuacjach zdaj się na Bożą łaskę i opiekę.

Nie ma rady: troski i zmartwienia nas nie ominą. Komplikacje, tarapaty, rozczarowania, obawy - wszystko to pojawia się praktycznie zawsze, gdy tylko Bóg pozwoli nam odnieść choćby mały "sukces" (w życiu zawodowym albo w służbie dla Niego). Wszystkie te problemy skutecznie pozbawią cię zapału i okradną z resztek spokojnego czasu, popychając na skraj wyczerpania i depresji. Co wtedy robić? "Zrzuć" te troski z powrotem na Boga! Pozwól Mu nieść brzemię twoich problemów. Jak zachęca Psalm 55,23 - oddaj to wszystko, co cię obciąża, Panu Bogu.

Oto więc biblijny przepis na sukces:

PODDANIE + POKORA - TROSKA =

przynoszący Bogu chwałę a nam prawdziwe spełnienie SUKCES

Łatwo zauważyć, że chyba w każdym aspekcie nasza formuła idzie pod prąd temu, co dziś promuje się jako receptę na szczęście, a co skupione jest wyłącznie na człowieku i jego potrzebach. Kiedy jednak na pierwszym miejscu jest Bóg, wszystko jest na właściwym miejscu. On przygotował dla nas "zwycięstwa" i "sukcesy", ale pozwólmy Mu pokierować naszym życiem i dajmy się zaskoczyć Jego genialnym scenariuszem. To oczywiście nie oznacza, że nie mamy w ogóle planować naszej przyszłości czy wyznaczać sobie konkretnych celów. Chodzi po prostu o to, by osobisty sukces nie stał się naszym bogiem.

Zamiast więc tak gorliwie oddawać się gonitwie za prestiżem i pieniądzem, może lepiej świadomie przeznaczyć więcej czasu dla rodziny i przyjaciół? Kto wie, może znajdziesz przy tym również dodatkowy czas dla siebie samego? Może to dobra pora, by po latach znów wybrać się na ryby?

Brzmi zbyt dobrze, by mogło być prawdziwe? Uwierz mi - to jest prawdziwe!

Za: Charles R. Swindoll, "Forgotten Side of Success", w: The Finishing Touch: Becoming God's Masterpiece (Dallas: Word, 1994), 60-61. Copyright 1994, Charles R. Swindoll, Inc. Wszelkie prawa zastrzeżone.

FacebookFacebookGoogleShareGoogleShareTwitterTwitter

Wyróżniony artykuł

  • Sandwich generation

    Colleen Swindoll Thompson

    Dzień w biurze był dość spokojny, ale to były tylko pozory. W jej głowie roiło się od pytań i rozterek. Potwierdzona przez lekarza diagnoza dolegliwości jej ojca stanowiła odpowiedź na jedno z pytań, tworzyła natomiast kolejne. Przyszłość rysowała się w ciemnych barwach.

    W następnych miesiącach nie działo się nic nadzwyczajnego. Wewnętrzny ból utrzymywał się, poczucie izolacji wzrastało, a radość z życia malała.

    To, co spotkało tę wyimaginowaną osobę, nie jest fikcją dla wielu ludzi wokół nas - to rzeczywistość. Być może spotkało to ciebie lub kogoś z twoich bliskich...

    Czytaj dalej...

Chuck Swindoll

chuck 1 300Biblista i nauczyciel Słowa Bożego, radiowy kaznodzieja Insight for Living, Chuck Swindoll, poświęcił swoje życie nauczaniu Bożego Słowa. Robi to w prosty i przejrzysty dla słuchacza sposób, podając praktyczne dla współczesnego odbiorcy lekcje Bożej łaski.

Jest pastorem z powołania i pasji. Służył w kilku stanach w USA: w Massachusetts, Kalifornii, a obecnie w Teksasie. Jest proboszczem w Stonebriar Community Church we Frisco, koło Dallas. Słuchany jest jednak daleko poza granicami swojej miejscowości.

Tylko w USA jego wykłady nadaje ponad 1500 radiostacji. Ponadto regularnie emitowane są audycje z rozważaniami pastora Swindolla w Kanadzie, Australii i Wielkiej Brytanii, a także w języku hiszpańskim i portugalskim (w Ameryce Płd.), arabskim (w Afryce Płn. i na Bliskim Wschodzie), chińskim (mandaryńskim), indonezyjskim, rosyjskim, rumuńskim, a od 2011 roku także po polsku.

Chuck Swindoll jest również autorem ponad 90 książek. Był rektorem Seminarium Teologicznego w Dallas, uznanej na całym świecie uczelni teologicznej. Obecnie jest jej kanclerzem.

Chuck w liczbach

IFL POLSKA App

Wypróbuj naszą aplikację mobilną:

promoslide